Blezer – rodzaj rozpinanej bluzy, krótkiej kurtki lub żakietu. Blezer ma luźny, sportowy krój i jest wykonywany z miękkich tkanin. Często nie ma kołnierza. Określenie pochodzi od angielskiego słowa blazer, oznaczającego sportową marynarkę.
Jak widać zgodnie z ogólnie przyjętą definicją blezera większość by się zgadzało. Jednak nie wszystko dokładnie pasuję do tej adidasowej wersji blezeru. Ta którą miałam okazję testować jest dużo bardziej odjechana niż te standardowe, które można kupić w sieciówkach, ale to chyba nadaje jej charakteru. Kiedy po raz pierwszy wpadła mi w ręce od razu rzuciło mi się w oczy, że ma inne rękawy niż cała reszta. Do tej pory nie wiem co to za materiał. W dotyku przypomina trochę zamsz, ale na pewno nie jest to skóra. Mogłabym stwierdzić, że jest to coś jak alcantara (Rodzaj tkaniny charakteryzującej się miękkością, odpornością na ścieranie, wysoką żywotnością, łatwością utrzymania oraz wysoką przyczepnością. Alcantarę produkuje się z bardzo drobnych, w specjalny sposób splecionych mikrowłókien poliesteru i poliuretanu. Mikrowłókna te są nawet kilka razy drobniejsze od włosa ludzkiego.) Bardzo wygodna w użytkowaniu i jest idealna dla takiej artystki jak ja. Przy moim „brudnym” zawodzie przybrudzony rękaw wystarczy przetrzeć zwilżoną szmatką i już jest jak nówka sztuka.
Cała reszta blezera uszyta jest z bawełny która używana jest szycia bluz sportowych. Bardzo przyjemny, oddychający materiał. Zadziwiające w nim jest to, że choć wydaje się być bardzo cieniutki to jest w nim naprawdę ciepło – nawet takiemu zmarźluchowi jak ja
To co mnie w nim urzekło to to, że ma oryginalny krój, ale nie do końca pasujący do definicji. Bo z samego założenia blezer powinien być luźny (trochę deformujący sylwetkę), a ten jest dobrze przylegający z każdej strony i fajnie podkreśla kobiece kształty.
Jest to też świetne rozwiązanie dla kogoś kto nie lubi być „ometkowanym” logotypami marek, bo oprócz małej meteczki na wysokości talii nie ma na nim żadnego oznakowania. Jedynie od środka można się tego dopatrzeć. No właśnie. Skoro jesteśmy już wewnątrz tego ciuszka to chciałabym zauważyć, że jestem naprawdę mało spostrzegawcza ale nie zauważyłam podszewki która jest cała odrukowana małymi cyferkami. Czy to znaczy, że grupą docelową miały być studentki politechniki?
Reasumując wszystko… nie jestem w stanie się do niczego przyczepić… kurcze to dziwne
Chociaż nie… Muszę z przykrością stwierdzić, że przy niskich temperaturach rękawy szybko się ochładzają i sprawiają wrażenie jakby były mokre, ale to chwilowe uczucie.
Biorąc też pod uwagę warunki użytkowania czyli pranie i prasowanie tu też muszę przyznać (z przykrością), że nie mam się do czego przyczepić. Rękawów prasować nie trzeba, a no i całość za bardzo się nie pogniotła. Szwy się nie zniekształciły, więc całą marynarko-blezer oceniam na bardzo duży plus.
cena: 499zł
dostępny również w kolorze czarnym.
ocena artique 5/5:








