1 grudnia otrzymaliśmy bobble od polskiego dystrybutora i jeszcze tego samego dnia postanowiliśmy go poddać kilku testom. Zanim jednak opublikujemy nasze małe eksperymenty, kilka informacji odnośnie testowanego produktu.
czym jest butelka booble?
bobble to stylowa butelka na wodę wielokrotnego użytku, korzystająca z genialnego wymiennego filtra węglowego. Gdy woda przechodzi przez naładowaną dodatnio powierzchnię filtra, jony ujemne zanieczyszczeń przyciągane są do powierzchni granulek węgla. bobble została zaprojektowana, by używać jej do filtrowania zwykłej wody miejskiej, sprawiając, że zyskuje świetny smak z każdym łykiem. bobble to piękna, lśniąca alternatywa dla jednorazowych, zwykłych butelek z wodą, które tak szkodzą środowisku (i Twojemu portfelowi). Każdy filtr zastępuje 300 zwykłych, jednorazowych butelek. Po roku zredukujesz tysiące plastikowych butelek ze środowiska – a wszystko to dzięki używaniu bobble. butelka bobble jest wolna od BPA (biosfenolu A), ftalanów i PCV (polichlorku winylu). I dzięki temu Ty masz wodę na czysto (i pełny portfel)! Ciesz się bobble każdego dnia!
Mówiąc krótko – producent i dystrybutor obiecuje, że za pomocą butelki z filtrem jesteśmy w stanie pić wodę z kranu, nie rozchorować się po niej, a dodatkowo będzie nam ona smakować. Sprawdziliśmy to.
Ślepy test smaku..
Postanowiłem nie sugerować się marketingowym sloganem i dobrze brzmiącą historią, a przetestować na ślepo.
Na zdjęciu widzimy 3 szklanki z wodą. W jednej z nich jest zwykła, przegotowana i ostudzona woda. W drugiej niegazowana „Cisowianka”. W trzeciej szklance, jak łatwo się domyślić mamy wodę przefiltrowaną przez Bobble. Zaznaczam, że zapoznałem się z „instrukcją”, tzn. przepłukałem filtr, a dla pewności zrobiłem to kilka razy. Następnie wlałem wodę, odczekałem kilka chwil i uznałem, że woda powinna nadawać się już do picia.
Poinformowałem innego domownika o tym, jaka woda znajduje się w konkretnej szklance, a następnie poprosiłem by przemieszał szklanki i zapamiętał co gdzie się znajduje.
W ten sposób kosztując wody z każdej ze szklanek, nie wiedziałem która jest która.
Określiłem, która z wód smakuje mi najbardziej po czym poprosiłem o „werdykt”.
Okazało się, że – o dziwo – „cisowianka” wypadła w moim teście najsłabiej. Dodatkowo stwierdziłem, że smakuje jak zwykła przegotowana woda.
Za to między smakiem wody przegotowanej, a pochodzącej z „bobble” nie byłem w stanie się zdecydować. Obie smakowały dla mnie podobnie, obie były „OK”.
Tym samym – jeśli chcemy napić się zwykłej wody, a nie mamy czasu by ją sobie uprzednio przegotować i wystudzić, bobble spełnia swoją rolę.
Myślę, że z powodzeniem będzie sprawdzać się podczas porannego joggingu lub innych sportowych aktywności.
Drugi test polegał na tym, że podczas jednego dnia – od rana do wieczora, gdy tylko chciało mi się pić, korzystałem z bobble.
Pomijając kilka wypitych tego dnia kaw, to był jedyny płyn jaki w siebie wlewałem.
Test miał sprawdzić, czy po takim dniu będę się czuł ok, czy przypadkiem nie rozboli mnie żołądek, nie dostanę biegunki lub czegoś jeszcze gorszego.
Nic z tych czynności nie miało miejsca. Czy czułem się jakoś inaczej? Nie zanotowałem żadnych widocznych zmian.
Innych pomysłów na przetestowanie butli z filtrem nie miałem, więc postanowiłem skupić się na jej wyglądzie. Cóż, wygląda przyjemnie. W ręku leży znacznie lepiej niż butelka wody ze sklepu.
Jedyne do czego mam zarzut, to fakt, że pije się z niej dość ciężko. Trzeba wysysać wodę bo inaczej nie chce lecieć. Nie jest to zarzut dyskwalifikujący, ale z racji mojego wrodzonego lenistwa, gdy chce się napić wody – powinna ona lecieć sama po przechyleniu butelki. Dodatkowy wysiłek nie powinien mieć miejsca.
Podsumowując…
Jeśli prowadzicie aktywny tryb życia i przez to potrzebujecie pić dużo zwykłej, czystej wody, warto byście przemyśleli zakup bobble. Za cenę 55zł za butelkę z filtrem, macie zestaw, który według zapewnień producenta powinien wystarczyć na 300 użyć. Zakładając, że kupujecie wodę w ilościach hurtowych i płacicie złotówkę za jedną sztukę.. No to sami widzicie, że wychodzi to 300zł przy najbardziej optymistycznej wersji. Kupując zestaw za 55zł + przesyłka już na starcie oszczędzacie jakieś 80% kwoty, a gdy filtr się zużyje, kolejna inwestycja to już tylko 35zł.
Czy ja kupiłbym taką butlę? Pewnie nie, bo wodę pijam sporadycznie, a i osobiście najbardziej lubię gazowaną.
Czy kupiłbym taką butlę komuś na prezent, jeśli wiem, że prowadzi aktywny tryb życia i pija dużo zwykłej wody? Z pewnością tak, bo poza wszystkimi zaletami praktycznymi, butelka wygląda dobrze i może też służyc jako gadżet. Spodoba się z pewnością wszystkim fanom minimalizmu i prostoty.
zainteresowanych odsyłam na stronę dystrybutora: http://www.waterbobble.pl/

